Godło 5 dywizji pancernej SS "Wiking".
4 sierpnia 1944 dowodzący siłami AK na Mokotowie podpułkownik Stanisław
Kamiński „Daniel” postanowił podjąć ograniczone działania zaczepne,
których celem było rozszerzenie terytorium znajdującego się pod kontrolą
powstańców. Wczesnym rankiem dwie kompanie pułku „Baszta” dokonały
wypadu z ulicy Odyńca na ulicę Różaną.
Następnie kompania B1 przeprowadziła stamtąd uderzenie w kierunku gmachu
komendy żandarmerii na powiat warszawski, znajdującego się przy ulicy
Dworkowej. W pierwszej fazie natarcia żołnierzom AK udało się zaskoczyć
niemiecką placówkę przy ulicy Puławskiej, gdzie zdobyto ciężki karabin
maszynowy i 80 granatów. Dalszy atak w kierunku Dworkowej załamał się
jednak pod silnym ogniem nieprzyjaciela. Kompania B1 poniosła ciężkie
straty w ludziach. Walka trwała mniej więcej do godziny 9:40, po czym
powstańcy wycofali się z powrotem na ulicę Odyńca.
o odparciu
polskiego ataku Niemcy postanowili zemścić się na ludności cywilnej.
Jeszcze tego samego dnia żandarmi z Dworkowej (wsparci przez oddział
ukraińskich kolaborantów ze szkoły przy ulicy Pogodnej) obstawili
wszystkie domy przy ulicy Olesińskiej – niewielkiej uliczce znajdującej
się po zachodniej stronie ulicy Puławskiej i usytuowanej naprzeciwko
komendy żandarmerii. Niemcy i Ukraińcy szli od bramy do bramy, wyważając
zamknięte drzwi granatami. Pochwyconych cywilów wypędzali z mieszkań na
ulicę. Całą akcją kierowało dwóch dowódców – żandarm oraz młody oficer w
mundurze Waffen-SS, który wydawał większość rozkazów.
W krótkim
czasie kilkuset Polaków stłoczono pod murem kamiennicy przy ul.
Olesińskiej 1. Przez moment wydawało się, że Niemcy zamierzają
wszystkich rozstrzelać, gdyż naprzeciwko tłumu ustawiono karabin
maszynowy. Po chwili oficer SS rozkazał jednak przeprowadzić
pochwyconych cywilów na podwórza domów nr 5 i 7. Następnie kilkuset
Polaków zmuszono biciem i krzykiem do zejścia w sutereny i piwnice obu
kamienic.
Gdy wszyscy Polacy znaleźli się w piwnicach Niemcy zaczęli
spryskiwać najbliżej stojących łatwopalnym płynem, a następnie wrzucać
granaty przez okienka i z klatek schodowych. Na sam koniec zdetonowali
ładunki wybuchowe, co spowodowało częściowe zawalenie jednej z kamienic.
Ogniem broni maszynowej wybito tych, którzy przeżyli pierwszą fazę
masakry i próbowali wydostać się z zamienionych w masowe groby piwnic.
Wyszliśmy przez bramę nie wiedząc, że na rogu ul. Dworkowej jest poczta
zajęta przez Niemców. Niemcy tam byli z karabinami maszynowymi. Kiedy
przebiegaliśmy przez ulicę do swojo domu, to z karabinów maszynowych
wszystkich zastrzelili. Zginął, między innymi, mój dziadziuś, który
trzymał mnie na rękach, moja siostra, mój sąsiad – relacja Jadwigi
Szczęścik-Peruckiej.
Tego dnia na ulicy Olesińskiej Niemcy
zamordowali od 100 do 200 polskich cywilów. Ocalałym z masakry, w tym
wielu rannym i poparzonym, udało się w większości przedostać na teren
opanowany przez powstańców.
8 sierpnia 1944 żołnierze kompanii B1 z
pułku AK „Baszta” przypadkowo schwytali na ulicy Szustra
SS-Untersturmführera Horsta Steina – volksdeutscha z Luksemburga
służącego w 5. Dywizji Pancernej SS „Wiking”]. Jedna z polskich kobiet
rozpoznała w nim oficera kierującego masakrą na ulicy Olesińskiej. To on
był tym młodym SS-manem, który rozkazał spędzić cywilów do piwnic i
wymordować za pomocą granatów. Stein stanął przed powstańczym sądem
polowym, który skazał go na karę śmierci. Wyrok wykonano.